Sukces emocjonalny - Jacek Santorski - książka wyd. 2004
Opis
Poznawaj siebie samego. Żyj odpowiedzialnie i uważnie. Słuchaj, smakuj i patrz. Obserwuj swój umysł. Innych ludzi próbuj raczej zrozumieć niż zmieniać. Zaufaj intuicji. Uznaj swój temperament i z tej perspektywy zarządzaj emocjami. Troszcz się o swoje ciało, hartuj siłę ducha. Traktuj życie jak lekcję, a trudności jak nauczycieli w szkole życia. Ucz się poddawać i oddawać. Bądź sobą i pozostawaj wierny odkrywanym wartościom, ale nie przywiązuj się do żadnej ideologii ani teorii. Nie tracąc z oczu celu, koncentruj się na kroku, który masz do zrobienia. Nie spiesz się. W stresie bądź świadomy oddechu. Nie izoluj się. Nie ustawaj w podtrzymywaniu zadziwienia i zapytywaniu: kim jestem? czym jest miłość? w co wierzę? jakie jest moje zadanie? Traktuj siebie i życie serio, ale nie trać dystansu i poczucia humoru. JACEK SANTORSKI 53 lata, psycholog społeczny, przedsiębiorca w branży wydawnictw, usług psychologicznych i mediów, od ponad pięciu lat zajmuje się przede wszystkim szkoleniami i konsultingiem w biznesie. Jest autorem szeregu książek, m.in. Bądź sobą i wygraj (WAB) - napisana z Henryką Bochniarz, Sukces emocjonalny, Mitość i praca. Właśnie ukazała się: Skutecznie iż klasą. Już wkrótce Ludzie przeciwko ludziom -jak żyć w Polsce (Świat Książki). Książkę tę adresuję do osób aktywnych, ambitnych, które nie zadowalają się biernym przetrwaniem, wolą wyzwania od stagnacji, walkę od biernego oporu. Kieruję ją raczej do lisów niż do jeży, jeśli przyjąć metaforyczne rozróżnienie profesora Janusza Czapińskiego, raczej do koni niż żółwi, odwołując się do innej zabawnej typologii autorstwa twórcy teorii stresu Hansa Selye'ego. Minęło dopiero 10 lat, kiedy bez konieczności popadania w cynizm lub ideologiczne dylematy możemy aktywnie i kreatywnie działać, a emigracja wewnętrzna lub walka polityczna nie muszą być jedynym wyjściem dla głęboko uwrażliwionych w sferze wolności i godności osobistej ludzi. Z radością i troską zarazem obserwuję siebie samego (mam 47 lat) i wielu moich rówieśników, a także ludzi o 10, 20 i więcej lat młodszych, którzy używają całej swojej inteligencji, przedsiębiorczości, intuicji, zdolności, skłonności do podejmowania niemałego nieraz ryzyka, by angażować się w różne formy działalności gospodarczej, twórczej, społecznej, artystycznej i edukacyjnej, podejmować odpowiedzialność za siebie i innych. Ci ludzie tworzą instytucje i śmiałe projekty, przemieszczają się coraz szybciej w przestrzeni, czerpią z dobrodziejstw komputerów i innych najnowszych nośników informacji, ścigają się z czasem, walczą z inercją i oporem tej części ożywionej i nieożywionej materii, która jest mniej podatna i skłonna do zmiany. Prawie żaden z nas nie był do tej drogi formalnie przygotowany. Podjęliśmy się działań metodą prób i błędów. Niejeden odpadł, zrezygnował, aby z czasem powrócić do materializacji swoich wizji i pragnień. To, czego dziś potrzebujemy, to chwili zatrzymania z poczuciem spełnienia. Myślę, że na nie zasługujemy. Chciałbym, aby to, co robię jako wydawca, doradca biznesmenów, twórca programów telewizyjnych i radiowych, autor artykułów i terapeuta, miało głęboki sens. Nie chcę rezygnować z dawnych chłopięcych marzeń ani z odkrytych w dojrzałym życiu wartości. Wśród nich znajduję miejsce dla potrzeby i poczucia sukcesu. Sukces nie musi być wygraną w opozycji do tych, którzy przegrali, nie musi też być ogromnym, ostatecznym osiągnięciem na wielką skalę. Chciałbym jednak, żeby sukces objął większość ważnych dla mnie sfer życia: materialną i emocjonalną, która manifestuje się w równym stopniu w relacjach rodzinnych, przyjacielskich związkach z ludźmi i w pracy.
